Sektor energetyczny od zawsze rozwijał się według logiki naturalnych monopoli i korzyści skali. Rozwój odnawialnych źródeł energii, magazynów energii oraz nowych modeli zarządzania sprawia jednak, że stare zasady ulegają zmianie. O tym, jak decentralizacja zmienia ekonomię energetyki i dlaczego OSDN może stać się jednym z filarów tej transformacji, mówi Piotr Ostaszewski, Prezes Ekovoltis – jednaj z największych prywatnych firm energetycznych w Polsce.
Przez dziesięciolecia energetyka była uznawana za klasyczny przykład naturalnego monopolu. W jaki sposób rozwój odnawialnych źródeł energii podważa dziś ten model?
Energetyka od zawsze była uznawana za podręcznikowy przykład naturalnego monopolu. Wynikało to przede wszystkim z ekonomii skali. Budowa elektrowni, sieci przesyłowych i dystrybucyjnych wymagała ogromnych nakładów inwestycyjnych, a im większy był system, tym niższy stawał się koszt dostarczenia energii do pojedynczego odbiorcy. Z ekonomicznego punktu widzenia budowa dwóch równoległych sieci energetycznych prowadzących do tych samych odbiorców byłaby po prostu nieefektywna.
Ten model przez wiele dekad sprawdzał się bardzo dobrze. Duże elektrownie węglowe, gazowe czy jądrowe produkowały energię w ogromnej skali, a zadaniem sieci było jej bezpieczne dostarczenie do milionów odbiorców. System był zaprojektowany przede wszystkim z myślą o stabilności, niezawodności i wykorzystaniu korzyści skali.
Dzisiaj jednak obserwujemy zmianę, która ma charakter nie tylko technologiczny, ale przede wszystkim ekonomiczny. Odnawialne źródła energii nie funkcjonują według tej samej logiki co klasyczne elektrownie. Energia może być produkowana zarówno przez ogromną farmę, jak i przez instalację zlokalizowaną na dachu hali produkcyjnej, centrum logistycznego czy galerii handlowej. To oznacza, że zmienia się cała struktura rynku. Producentami energii stają się również przedsiębiorcy, właściciele nieruchomości komercyjnych, gospodarstwa rolne czy wspólnoty energetyczne. Liczba uczestników rynku systematycznie rośnie, a wraz z nią rośnie również potrzeba tworzenia nowych modeli zarządzania energią i energetyką.
Nie oznacza to oczywiście, że naturalne monopole znikają. Sieci przesyłowe i dystrybucyjne nadal pozostaną elementem infrastruktury krytycznej. Nadal potrzebujemy silnego, stabilnego systemu elektroenergetycznego, który będzie gwarantował bezpieczeństwo dostaw i bilansowanie całego rynku. Zmienia się jednak to, co dzieje się wokół tej infrastruktury. Coraz większego znaczenia nabierają konkurencja, elastyczność i zdolność do zarządzania energią. Przedsiębiorstwa nie pytają już wyłącznie o to, skąd pochodzi energia. Coraz częściej chcą wiedzieć, kiedy najlepiej ją kupować, jak ograniczać koszty, jak wykorzystać własne źródła wytwarzania, jak magazynować nadwyżki i jak lepiej dopasować zużycie do swojej działalności.
To otwiera przestrzeń dla nowych modeli biznesowych. Transformacja energetyczna nie polega wyłącznie na zastąpieniu elektrowni węglowych farmami fotowoltaicznymi czy wiatrowymi. Oznacza znacznie głębszą zmianę, przejście od rynku zdominowanego przez korzyści skali do rynku, na którym coraz większą rolę odgrywają konkurencja i przedsiębiorczość.
To właśnie w tej przestrzeni pojawiają się rozwiązania takie jak lokalni operatorzy systemów dystrybucyjnych, nowe modele handlu energią czy inteligentne systemy zarządzania. Nie zastępują one tradycyjnej energetyki, ale pozwalają lepiej wykorzystać potencjał bardziej zdecentralizowanego rynku.
Czym jest OSDN i w jaki sposób zmienia ekonomię rynku energii?
Najprościej mówiąc, OSDN, czyli operator systemu dystrybucyjnego działający na wydzielonym obszarze, przejmuje odpowiedzialność za lokalną sieć elektroenergetyczną, na przykład w galerii handlowej, parku przemysłowym, centrum logistycznym czy dużym kompleksie biurowym. My, jako Ekovoltis, dzierżawimy infrastrukturę od właściciela nieruchomości, uzyskujemy odpowiednią koncesję Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, zawieramy umowę z operatorem nadrzędnym i stajemy się lokalnym operatorem systemu dystrybucyjnego. Wszystko odbywa się w ramach obowiązujących przepisów prawa energetycznego i pod nadzorem regulatora.
Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jest to jedynie zmiana organizacyjna. W rzeczywistości jej znaczenie jest znacznie większe. Najemcy przestają być wyłącznie użytkownikami infrastruktury. Stają się samodzielnymi uczestnikami rynku energii. Otrzymują własne punkty poboru, własną identyfikację w systemie i możliwość korzystania z zasady TPA, czyli prawa wyboru sprzedawcy energii. W praktyce oznacza to, że mogą samodzielnie decydować, od kogo kupują energię i na jakich warunkach.
Z ekonomicznego punktu widzenia jest to bardzo istotna zmiana. Konkurencja nie pojawia się dlatego, że budujemy nową sieć elektroenergetyczną. Sieć pozostaje ta sama. Zmienia się natomiast sposób korzystania z tej infrastruktury. OSDN oddziela warstwę fizycznej dystrybucji energii od warstwy usług i handlu energią. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą korzystać z konkurencji tam, gdzie jest ona ekonomicznie uzasadniona, nie naruszając jednocześnie bezpieczeństwa funkcjonowania całego systemu.
Można powiedzieć, że OSDN przenosi mechanizmy wolnego rynku bliżej odbiorcy końcowego. To niezwykle ważne, ponieważ współczesna energetyka coraz mniej przypomina rynek oparty wyłącznie na sprzedaży kilowatogodzin. Coraz większego znaczenia nabierają usługi związane z zarządzaniem energią, optymalizacją kosztów, wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii czy magazynowaniem. W tradycyjnym modelu wiele z tych możliwości pozostawało poza zasięgiem przedsiębiorstw działających w dużych obiektach komercyjnych. OSDN tworzy warunki, w których firmy mogą aktywniej uczestniczyć w rynku i korzystać z jego mechanizmów.
Korzyści odnoszą również właściciele nieruchomości. Zamiast samodzielnie zarządzać infrastrukturą energetyczną, prowadzić rozliczenia z najemcami, ponosić koszty utrzymania sieci, usuwać awarie czy finansować należności za energię przed otrzymaniem płatności od odbiorców, mogą przekazać te obowiązki wyspecjalizowanemu operatorowi. Zyskują bardziej przewidywalny model zarządzania oraz dodatkowe przychody wynikające z dzierżawy infrastruktury.
Jednak moim zdaniem najważniejsze jest coś jeszcze. OSDN zmienia sposób myślenia o energii. Energia przestaje być wyłącznie kosztem, który trzeba rozliczyć. Staje się elementem strategii zarządzania przedsiębiorstwem i nieruchomością. Jeżeli firma może wybierać dostawcę energii, lepiej planować zakupy, korzystać z konkurencyjnych ofert, integrować własne źródła odnawialne czy magazyny energii, to energia staje się jednym z narzędzi budowania przewagi konkurencyjnej.
Czy model OSDN można traktować jako pomost pomiędzy tradycyjną energetyką a konkurencyjnym rynkiem przyszłości?
Wyobraźmy sobie nowoczesny park przemysłowy za kilkanaście lat. Na jego terenie funkcjonują przedsiębiorstwa o różnych profilach działalności. Część z nich produkuje energię z własnych instalacji fotowoltaicznych. Inne dysponują magazynami energii. Jeszcze inne posiadają elastyczne procesy produkcyjne, które można dostosowywać do sytuacji na rynku energii. Nad całością pracuje inteligentny system wykorzystujący sztuczną inteligencję do prognozowania produkcji, zapotrzebowania i cen energii.
W takim środowisku rola operatora będzie znacznie szersza niż tylko zarządzanie infrastrukturą. Będzie on koordynował przepływy energii, integrował różne technologie, wspierał handel energią i pomagał przedsiębiorstwom optymalizować koszty. OSDN może być naturalnym punktem wyjścia do budowy właśnie takich lokalnych ekosystemów energetycznych.
To zresztą dobrze pokazuje, jak zmienia się cała filozofia sektora. Dawniej wartość tworzyła przede wszystkim infrastruktura. Dzisiaj coraz większą wartość tworzy sposób jej wykorzystania. Ta sama sieć elektroenergetyczna może funkcjonować według różnych modeli organizacyjnych, a różnica pomiędzy nimi może przekładać się na poziom konkurencyjności przedsiębiorstw.
Dlatego nie patrzyłbym na OSDN wyłącznie jako na rozwiązanie odpowiadające na bieżące potrzeby rynku. To raczej element większego procesu transformacji. Nie jest celem samym w sobie, ale etapem przejścia od energetyki opartej głównie na centralizacji do systemu, w którym centralna infrastruktura pozostaje gwarantem bezpieczeństwa, natomiast coraz więcej decyzji dotyczących zarządzania energią zapada bliżej odbiorcy.
Jestem przekonany, że właśnie taki będzie kierunek rozwoju całego sektora. Energetyka stanie się bardziej inteligentna, bardziej lokalna i bardziej konkurencyjna, ale jednocześnie pozostanie bezpieczna i stabilna. OSDN doskonale wpisuje się w tę ewolucję, ponieważ pozwala stopniowo wprowadzać nowe mechanizmy rynkowe bez konieczności burzenia fundamentów obecnego systemu.
W jaki sposób OSDN zwiększa poziom konkurencji na rynku energii?
To bardzo ważne pytanie, ponieważ często utożsamiamy konkurencję wyłącznie z budową równoległej infrastruktury. Tymczasem w energetyce byłoby to nie tylko niezwykle kosztowne, ale w wielu przypadkach po prostu nieracjonalne ekonomicznie. Nikt nie oczekuje, że do każdego budynku będą prowadziły dwie czy trzy niezależne sieci elektroenergetyczne, które będą ze sobą konkurowały
To jednak nie oznacza, że cały rynek energii musi funkcjonować jak monopol. Wręcz przeciwnie, współczesna ekonomia pokazuje, że nawet tam, gdzie sama infrastruktura pozostaje wspólna, bardzo skutecznie może rozwijać się konkurencja w zakresie usług.
Polega ona na stworzeniu przedsiębiorcom większej swobody wyboru. Mogą porównywać oferty sprzedawców, wybierać modele zakupu najlepiej odpowiadające ich działalności, negocjować warunki współpracy i aktywnie zarządzać kosztami energii. To ma ogromne znaczenie, ponieważ konkurencja nie sprowadza się wyłącznie do ceny. Wraz z rozwojem rynku coraz większą rolę będą odgrywały również jakość usług, elastyczność produktów energetycznych, możliwość integracji z własnymi źródłami energii, magazynami energii czy systemami zarządzania zużyciem. Przedsiębiorstwa będą miały różne potrzeby, a rynek będzie stopniowo oferował coraz bardziej zróżnicowane rozwiązania.
OSDN tworzy warunki, w których taka konkurencja staje się możliwa. To ważne również z punktu widzenia całej gospodarki. Konkurencja jest jednym z najważniejszych mechanizmów zwiększania efektywności. Tam, gdzie przedsiębiorstwa konkurują o klienta, pojawiają się innowacje, lepsza jakość usług i większa presja na optymalizację kosztów. Energetyka przez wiele lat była sektorem, w którym tego rodzaju mechanizmy miały ograniczone znaczenie. Dzisiaj stopniowo się to zmienia.
Jednak OSDN jest rozwiązaniem, które zwiększa konkurencję w sposób ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Nie burzy istniejącego modelu. Nie podważa roli operatorów systemów dystrybucyjnych ani zasad funkcjonowania krajowego systemu elektroenergetycznego. Wykorzystuje natomiast przestrzeń, która już dziś istnieje w obowiązujących regulacjach, aby stworzyć przedsiębiorcom większą swobodę działania.m W dłuższej perspektywie znaczenie takich modeli będzie prawdopodobnie rosło. Im bardziej złożony stanie się rynek energii, z większą liczbą źródeł odnawialnych, magazynów energii, lokalnych systemów i aktywnych odbiorców, tym większa będzie potrzeba tworzenia mechanizmów, które zwiększają konkurencję, nie naruszając jednocześnie bezpieczeństwa całego systemu.
Czy lokalne rynki energii staną się nowym źródłem przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstw?
Jeszcze kilka lat temu pojęcie lokalnego rynku energii kojarzyło się przede wszystkim z bliżej nieokreśloną przyszłością. Dzisiaj coraz częściej staje się ono praktycznym sposobem organizacji energetyki, na razie na poziomie konkretnych obiektów, parków przemysłowych czy centrów logistycznych. Energia coraz częściej powstaje tam, gdzie jest wykorzystywana. Na dachach hal produkcyjnych pojawiają się instalacje fotowoltaiczne, przedsiębiorstwa inwestują w magazyny energii, rozwijają się systemy zarządzania zużyciem, a odbiorcy chcą mieć większy wpływ na sposób zakupu i wykorzystania energii.
Przez dziesięciolecia energetyka była organizowana przede wszystkim z perspektywy całego kraju. Dzisiaj zaczynamy patrzeć również na pojedynczy obiekt, park przemysłowy czy centrum biznesowe jako na miejsce, w którym można znacznie lepiej zarządzać energią. Lokalny rynek energii może stać się platformą integrującą wiele elementów transformacji energetycznej. Fotowoltaikę, magazyny energii, inteligentne systemy zarządzania, elastyczne profile zużycia czy nowe modele rozliczeń. Im więcej takich elementów pojawia się w jednym miejscu, tym większe znaczenie ma ich wzajemna koordynacja.
W przyszłości bardzo ważną rolę będą odgrywały również dane. Dzięki cyfryzacji możliwe będzie analizowanie zużycia energii niemal w czasie rzeczywistym, prognozowanie zapotrzebowania, przewidywanie produkcji z odnawialnych źródeł oraz automatyczne podejmowanie decyzji dotyczących wykorzystania energii. Sztuczna inteligencja będzie mogła optymalizować pracę całego lokalnego systemu znacznie szybciej i dokładniej, niż byłoby to możliwe w tradycyjnym modelu.
To wszystko przekłada się na konkurencyjność przedsiębiorstw. Firmy działające w dobrze zorganizowanym ekosystemie energetycznym będą miały większą kontrolę nad kosztami, łatwiejszy dostęp do nowych usług energetycznych oraz większą odporność na zmienność rynku. A w świecie, w którym energia staje się jednym z kluczowych czynników produkcji, takie przewagi mogą mieć realne znaczenie biznesowe.
Lokalne rynki energii będą również wpływały na atrakcyjność samych nieruchomości komercyjnych. Właściciele parków przemysłowych, centrów logistycznych czy dużych obiektów handlowych będą konkurować już nie tylko lokalizacją, jakością powierzchni czy wysokością czynszu. Coraz częściej będą konkurować również jakością infrastruktury energetycznej i możliwościami, jakie oferuje ona przedsiębiorcom.
Jaką rolę w takich lokalnych systemach mogą odegrać magazyny energii, sztuczna inteligencja i handel energią?
Przez wiele lat poszczególne elementy systemu funkcjonowały niezależnie od siebie. Fotowoltaika była osobną inwestycją, magazyn energii osobnym urządzeniem, system zarządzania budynkiem wykonywał własne zadania, a zakup energii odbywał się według jeszcze innych zasad. Przyszłość będzie polegała na integracji tych wszystkich elementów w jeden spójny system. I właśnie dlatego coraz większego znaczenia będą nabierały platformy zarządzania energią.
Patrząc na rozwój gospodarki, można zauważyć, że największą wartość coraz częściej tworzy nie pojedyncza technologia, ale umiejętność połączenia wielu technologii w jeden efektywnie działający system. Podobnie było w logistyce, telekomunikacji czy finansach. Samochody, telefony czy komputery istniały wcześniej, ale prawdziwa rewolucja nastąpiła dopiero wtedy, gdy pojawiły się platformy integrujące różne procesy i umożliwiające inteligentne zarządzanie.
Energetyka będzie przechodziła bardzo podobną drogę. I właśnie tutaj ogromną rolę zacznie odgrywać sztuczna inteligencja. Rynek energii staje się zbyt złożony, aby wszystkimi decyzjami efektywnie zarządzał człowiek. Ilość danych będzie ogromna: prognozy pogody, ceny energii, profile zużycia, poziom naładowania magazynów energii, dostępność lokalnych źródeł, zapotrzebowanie przedsiębiorstw czy ograniczenia sieciowe. Sztuczna inteligencja będzie potrafiła analizować wszystkie te informacje jednocześnie i podejmować decyzje praktycznie w czasie rzeczywistym. Może na przykład prognozować produkcję energii z instalacji fotowoltaicznych, przewidywać wzrost zapotrzebowania w określonych godzinach, optymalizować wykorzystanie magazynów energii czy wskazywać najbardziej korzystny moment zakupu energii z rynku. Dzięki temu energia będzie wykorzystywana znacznie efektywniej niż obecnie.
To wszystko wymaga jednak odpowiedniej organizacji. Model OSDN może odegrać tutaj bardzo ważną rolę. Dzisiaj postrzegamy go przede wszystkim jako lokalnego operatora systemu dystrybucyjnego. Jednak w przyszłości jego znaczenie może być znacznie szersze. Może stać się platformą integrującą wszystkie elementy lokalnego rynku energii. W takim modelu energia przestanie być wyłącznie towarem dostarczanym do odbiorcy. Stanie się zasobem, którym można aktywnie zarządzać. Firmy będą mogły ograniczać koszty, zwiększać bezpieczeństwo energetyczne i lepiej wykorzystywać własne zasoby. Jednocześnie cały system elektroenergetyczny stanie się bardziej elastyczny i odporny na zmieniające się warunki.
Myślę, że za dwadzieścia lat nadal będziemy mieli jeden krajowy system elektroenergetyczny, ponieważ bezpieczeństwo dostaw energii pozostanie wartością nadrzędną. Jednocześnie jestem przekonany, że sposób funkcjonowania tego systemu będzie wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj. Przyszłość będzie znacznie bardziej przypominała sieć niż piramidę. W systemie będzie funkcjonować wielu producentów energii, od dużych elektrowni po lokalne instalacje odnawialnych źródeł energii. Będą magazyny energii, aktywni odbiorcy, przedsiębiorstwa świadomie zarządzające swoim zużyciem oraz wyspecjalizowani operatorzy odpowiedzialni za organizację lokalnych rynków energii. Wszystkie te elementy będą ze sobą współpracować, wymieniać dane i wspólnie uczestniczyć w bilansowaniu systemu.
To będzie naturalna konsekwencja wzrostu złożoności rynku. To jest zresztą najciekawszy aspekt całej transformacji energetycznej. Przez wiele lat koncentrowaliśmy się na pytaniu, jak produkować energię. W nadchodzących dekadach coraz ważniejsze stanie się pytanie, jak nią zarządzać. I jestem przekonany, że właśnie odpowiedź na to pytanie będzie decydowała o konkurencyjności całego sektora energetycznego oraz gospodarki jako całości.
Rozmawiał Mateusz Banaszak
